Św. Antoni Maria Zaccaria

Św. Antoni Maria Zaccaria

List 9
Święci, Autentycznymi Naśladowcami Jezusa

 List Wielebnego Ojca Antoniego Marii Zaccarii do jego duchowej przywódczyni – Matki Przełożonej Sióstr Anielanek, Paoli Antonii [Negri] o inicjatywie Barnaby

Wstęp

Mamy jedynie kopię tego listu i żadna z nich nie zawiera adresu. Jednakże jeden egzemplarz ma notatkę Ojca Angelo Cortenovis (1727-1801): „List Wielebnego Ojca Antoniego Marii Zaccarii do jego duchowej przywódczyni – Matki Przełożonej SióstrAnielanek, Paoli Antonii [Negri] o inicjatywie Barnaby”. Dokładność tego adresu znajduje potwierdzenie w liście Ojca Giovan Pietro Besozziego do GiovanBattisti Fontany dei Conti – autora znakomitej biografii hagiograficznej Siostry Paoli Antonii. Po zganieniu jej z powodu kilku poważnych błędów, Besozzi dodaje: „i inne podobne wspomnienia w liście Ojca Antoniego Marii”.

Poznaliśmy już tę Siostrę Anielankę. W marcu 1538 r. w wieku 30 lat została wybrana na mistrzynię nowicjatu; wtedy też uzyskała nadzwyczajną regulację jako osoba obdarowana przez Stwórcę wielką duchowością. Uzyskiwała podziw każdego, kogo spotykała, w tym kardynałów, biskupów i innych prominentnych osób. Wśród Barnabitów wpływ jej rósł bardzo szybko. Była członkinią misji w Vicenzy, Weronie i Wenecji, a jej niezwykłe walory duchowe spowodowały tam oszałamiające ożywienie religijne. Jej nagły upadek był spowodowany dwoma powiązanymi ze sobą zdarzeniami. W roku 1551 głównie z powodów politycznych i prawdopodobnie oburzającego zachowania, Republika Wenecka skazała na banicję Ojców Barnabitów i Siostry Anielanki. Następnie w 1552 r. nastąpił proces Rzymskiej Inkwizycji zakończony drastycznymi nakazami. Kontakty między Barnabitami i Anielankami miały być ograniczone do minimum, Anielanki miały być zamknięte w klasztorze, a nauczanie ojca Battisty zostało ograniczone. Jeśli chodzi o siostrę Paolę Antonię, to pozbawiona ona została wszelkiej władzy, nakazano jej opuścić zakon Anielanek i zamknąć się w klasztorze św. Klary w Mediolanie, skąd jakiś czas później albo uciekła albo opuściła ze względu na zły stan zdrowia i zmarła 4 kwietnia 1555 r.

Zwraca uwagę fakt, że list ten jest dość enigmatyczny i pełen niedopowiedzeń. Przyczyną tego jest sama adresatka listu – osoba niejednoznaczna i zagadkowa, Paola Antonia Negri.

Niejasności sprowadzają się do tego, czy była ona autentyczna czy fałszywa? Była świętą, czy grzesznicą?. Według o. Giovan Battisty Bezzoziego, jej duchowy upadek zaczął się po śmierci Antoniego Marii – jej wybitnego duchowego nauczyciela.

Czy pisząc ten list 25 dni przed śmiercią, Antonii Maria był do końca świadom, że coś niedobrego działo się z jego ukochaną AnielankąPaolą? Tradycyjne poglądy różnych uczonych z XVI wieku mówią, że Antoni Maria był w pełni świadom zmian na gorsze w Paoli Antonii i w tym liście otwarcie ją skrytykował, przewidując jej końcowy upadek – pewny znak od Boga – dany wnikliwie i przewidująco. Krytycy tej interpretacji wykazują, że poglądy takie są oparte nie tyle na obiektywnym odczytaniu listu, lecz raczej są wynikiem podbarwienia dramatycznego obrotu wydarzeń w życiu Paoli Antonii Negri po śmierci Antoniego Marii.

Jeśliby Antoni Maria nie był w pełni świadomy złych postępków Paoli Antonii, list ten mógłby sugerować najwyżej częściową czujność. W każdym razie, jego główne zainteresowanie wydaje się być ostrzeżeniem dla Nowicjatu, by czuwać nad skłonnościami do naśladowania czyjegoś nieodpowiedniego zachowania. Kim był ten ktoś? Antoni Maria nic na ten temat nie mówi. Jest zbyt dyskretny, aby niepokoić kogokolwiek, używa nadal aluzji i napomknień. Wyprowadzając swój subtelny punkt widzenia, nawiązuje do następnego dnia, 11-tego czerwca, tj. do dnia poświęconego św. Barnabie – „cnotliwemu towarzyszowi naszego wspólnego patrona – Pawła” (List IX). Przywołuje pomysłową i bardzo zręczną analogię. Barnaba przedstawił podejrzliwym słuchaczom Pawła, wcześniej Szawła, który w rzeczywistości był już innym człowiekiem. W podobny sposób Antoni Maria sugeruje nowicjuszkom, że być może ich Matka jest zaangażowana w błędne działania – to powinna być ona zdolna dostrzec w tym liście upomnienie skierowane do niej.

Tekst tego listu został wzięty z odpisu, dokonanego przez o. Angelo Costenovis dla archiwum św. Barnaby i skonfrontowany z kopiami znajdującymi się w Archiwum Generalnym oo. Barnabitów w Rzymie.

Mojej jedynej i kochanej Matce i mojej posłusznej Córce w Chrystusie przesyłam pozdrowienia.

Jutro uczcimy wspomnienie św. Barnaby – cnotliwego towarzysza naszego wspólnego patrona – Pawła. Nie mogę się powstrzymać, by nie wykorzystać przy tej okazji sposobu postępowania Barnaby wobec wielkiego Pawła, który chciał być żywym przykładem cierpiącego Chrystusa, zarówno w rzeczywistości, jak i w ocenie innych.

Musisz oczywiście wiedzieć, że św. Paweł zaraz po swoim nawróceniu, po raz pierwszy udał się do Jerozolimy. Na każdy możliwy sposób próbował dołączyć do innych chrześcijan, poznać ich i być uznanym przez nich jako chrześcijanin, jednak oni byli lękliwi i podejrzliwi, i sądzili, że jest jeszcze tym samym prześladowcą, i nie mieli odwagi dotrzymywać mu towarzystwa.

To Barnaba, prowadząc za rękę Pawła, przedstawił go Apostołom i powiedział im: „To jest ten, który był” etc, „a następnie Chrystus ukazał mu się”etc., „i on uczynił to i tamto” etc.[1] W tym czasie Paweł utrzymywał w sekrecie własne zasługi, własną z siebie satysfakcję, nie chlubił się kierowanymi pod jego adresem pochwałami. W ten sposób, osobiście przedstawiając Pawła, Barnaba uczynił go znanym wszystkim i ukazał jako tego, który jest filarem Kościoła, i jako tego, który osiągnął prawie prymat w misji apostolskiej.

W ten sposób, droga Matko, jeśli uznasz to za właściwe, chciałbym pokazać Ci, z jaką wolnością zachowywali się wielcy święci. Tak chciałbym sprawić, byś dostrzegła, że to, co przez ich wzniosłą doskonałość jest doświadczeniem i pewnym znakiem wypełnionej świętości, może być i naszym udziałem; natomiast okazja możliwego upadku lub pewnego znaku nie wyeliminowania naszych pierwotnie zakorzenionych złych nawyków [może zdarzyć się i nam], tak jak to zostało ukazane w historii opowiedzianej przez św. JanaKlimakana temat pewnego świętego, który czuł się tak dalece pewny, że jest wolny od obżarstwa, że próbował kusić diabła gronem winogron, by sprawdzić, czy ten ostatni będzie go kusić w ten sam sposób[2]. Innym przykładem jest ten, kto chce być całkowicie pewnym, do jakich granic można poskromić namiętność własną lub innych. Człowiek taki wzbudza namiętność słowami, gestami i upodobaniami, a następnie wszystko bardzo uważnie obserwuje i oczekuje na rezultaty, a na ich podstawie diagnozuje własny stan wewnętrzny i stan wewnętrzny innych.

Nie będę tu wspominał o pewnych sprawach, które tylko Ty możesz zrozumieć, napomknę o tych, które nasze Anielanki powinny pojąć, te inne sprawy pozostawiam pod Twoją duchową rozwagę.

Barnaba mówi: „Oto Szaweł” – to jest prawdziwe oblicze naszego starego człowieka – zwierciadło naszych pierwotnych złych skłonności i namiętności.

Spójrz, wytłumaczę Ci, czy byłby świętym ten, kto prowadzi rozmowy na ten lub ów temat: ona szczebiocze bezustannie jak skowronek lub małpa, rzadko widziana jest na modlitwie, zawsze zajęta zewnętrznymi sprawami, lubi dużo spać, a nawet leżeć leniwie w łóżku. Czy nie jest to twarz Szawła – obraz naszego grzesznego starego człowieka?

To jeszcze nie wszystko. Ona chce być obsługiwana, jej cela jest komfortowo wyposażona, ona sama przemawia zawsze z wymówkami, nigdy nikogo nie pocieszy, lecz pokazuje, że nikogo nie szanuje. Więc jak myślisz, co te zachowania mogą oznaczać, jeżeli nie to, że złe nawyki dawnego człowieka mają w dalszym ciągu władzę nad nią? Ponadto, ona nigdy nie jest zadowolona, zawsze narażona na pokusy, a jej wiedza duchowa jest mglista i wątpliwa. Jednym słowem, daje wyraźne znaki, że jest tą samą osobą, jaką była, nim założyła habit lub co najmniej, jest wciąż tylko niedoskonała bez najmniejszej przemiany. Jej żołądkowi sprawia przyjemność tylko to, co najlepsze. Co więcej, to wskazuje, że jest niesamowitym żarłokiem. Z trudem może opanować wyraz gniewu na swej twarzy, nie umie uklęknąć bez oparcia się na krawędzi krzesła, jest tak wrażliwa, że z łatwością podnosi się jej ciśnienie. Czy to wszystko nie ukazuje tylko jej wielkiej słabości moralnej?

Zobacz sama, czyż to nie jest prawdą: ona łatwo się męczy, cierpi na bóle głowy, kiedy ma siedzieć na służbie [w rozmównicy] przy kracie, nie może znieść kłopotów bliźniego – można w niej widzieć wszystko, tylko nie portret osoby dojrzałej.

Te i podobne zachowania ukazują Szawła – postać człowieka niedoskonałego. „Ale zamilczcie!” – mówi Barnaba – „nie zapominajmy, że właśnie takiej osobie ukazał się Chrystus” itd. Jeśli popatrzysz głębiej, to odkryjesz, że masz przed sobą świętą w intencjach i czynach.

Jeśli zadasz sobie trud, by zrozumieć ją w każdym wymiarze, w jakim przedstawiam to biedne stworzenie – jestem całkowicie pewny – ona zarumieni się i pochyli głowę, by ukryć swe prawdziwe oblicze.

Ale zważ, kiedy ona mówi, nie wzrusza Cię i nie pobudza głęboko; kiedy mówi bez sensu, jest całkowicie świadoma Twojej sytuacji i odpowiednio pracuje nad tym; patrz, czy w swoim niepokoju nie osiąga czegoś nowego dla siebie i innych; zważ, że gdy żegna się z Tobą, nigdy nie przeoczy podnoszącego na duchu słowa czy gestu; zważ, że przy jej pozornym roztargnieniu, jest w pełni świadoma każdej Twojej reakcji i inspiruje Cię dobrymi myślami i ekscytującymi sugestiami.

Milcz i słuchaj, albowiem mam Ci coś więcej do ukazania. Gdy ona zaniedbuje modlitwę, właśnie wtedy manifestuje swe bogate życie wewnętrzne. Kiedy widzisz ją udręczoną i w bólu, jakby chętną do uczenia się od ludzi prostych, ona tylko ukazuje własne poniżenie i chęć, by wydawać się niewykształconą. Gdy widzisz ją pięknie urządzającą swą celę, ona próbuje być obiektem śmieszności i chce ukryć pocieszenie otrzymane od Jezusa Ukrzyżowanego, jak również nauki udzielone przez św. Pawła. Gdyby ująć to jednym słowem, to ona przynosi: śmierć i życie, jednocześnie zadaje rany i leczy je.

Wystarczy! Ktokolwiek chciałby zbadać dokładnie jej czyny – doprawdy, rozpozna w niej portret Szawła, ale Barnaba zapewnia nas, że nie jest taką, jaką wydaje się być teraz i jaką wydawała się być w przeszłości .

Moja droga Matko, mógłbym tak mówić jeszcze dużo, ale nie chciałbym wzbudzać złych uczuć przeciwko samemu sobie. Sama możesz dopowiedzieć sobie resztę.

Jedno, co chciałbym dodać, to powiedz swoim Anielankom, by nie nadużywały w taki sposób wolności. Chcę je zapewnić, że mogłyby osiągnąć rezultaty zupełnie przeciwne do rezultatów osiągniętych przez tę osobę i zamiast kroczyć wielkimi krokami ku doskonałości – mogłyby upaść na samo dno piekła całkowitej niedoskonałości.

A więc, bez zbędnych słów i bez rozgłosu, celowym jest uczynić coś dla nich. Działanie, mówienie i myślenie – bez kontroli wewnętrznej i zewnętrznej – staje się dla nich niekorzystne. Błędem byłoby wyparcie się ich, gdy będą podążały za własnymi zachciankami – to mogłoby ich śmiertelnie zatruć, zwłaszcza, że ich pragnienia są światowe. Gdyby zajmowały ważne stanowiska – stałyby się zarozumiałe, gdyby były wykształcone – stałyby się pyszne, gdyby ich duch był rozproszony – stałyby się opieszałe, gdyby z niechęcią rezygnowały z własnej woli, nawet w dobrych intencjach – stałyby się nie tylko szorstkie, ale i zniechęcone wobec nauczania Pawła – jego drogi i życia.

Zastanów się i zobacz, jaką wielką a szkodę czyni im chęć szukania własnych wygód, upatrywanie zbytnich przyjemności – jeżeli właśnie nie wino i tym podobne potrawy – to przynajmniej trochę roztropności duchowej w poskromieniu własnych przyjemności i w ograniczeniu dogadzania sobie. Jeśli nie są one zamknięte na to, co powiedziałem, to niech dostrzegą, jak wielką szkodę duchową mogą ponieść.

Na zakończenie dodam, że ten Paweł głosił im Chrystusa Ukrzyżowanego w każdym aspekcie: Ukrzyżowanego nie tylko w swoim ciele, ale również w nich. Błagaj je, by dogłębnie przemyślały to jedno słowo. Gdyby jednak nie do końca pojęły to, o czym mówię, to poproś moją nauczycielkę Paolę[3], aby im to wyjaśniła, gdyż – jestem pewien, że ten język tak zapalony i ostry – da im to, co chciałbym im powiedzieć.

To wszystko, droga Matko.

[Guastalla], 10 czerwca, 1539 r.

Twój Ojciec i Syn,

Antoni Maria, kapłan.

Przypisy

[1] Por. Dz 9, 26-27.

[2] Prawdopodobnie cytowany z pamięci. Wersja tej historii przedstawiona przez św. Antoniego jest zasadniczo taka sama jak ta u św. Jana Klimaka w „Drabinie do nieba”.

[3] Przypuszczalnie mowa tu o Ludovice (Paoli) Torelli.

Zobacz również:

List św. Antoniego

List 5
Duchowa Odnowa i Postęp

Do moich Anielanek i Bożych Córek w Chrystusie: Matki Przełożonej, Matki Wikariuszki, Madonny i Anielanki Paoli Antonii [Negri] oraz wszystkich innych moich i Pawła Apostoła Córek w Chrystusie, w klasztorze św. Pawła Apostoła. W Mediolanie.

Czytaj więcej »

Podziel się z innymi:

Facebook
Twitter
LinkedIn