Św. Antoni Maria Zaccaria

Św. Antoni Maria Zaccaria

12 Medytacji nad obrazem św. Antoniego Marii Zaccarii wiernego sługi Jezusa

II. Delikatny szept

„Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,3)

Co spodziewasz się usłyszeć, podnosząc słuchawkę dzwoniącego telefonu? Z pewnością oczekujesz sło-wa pozdrowienia lub miłej rozmowy. Ale wiemy, to nie zdarza się za każdym razem. Wielokrotnie jest to kolejny telefon z pracy, ze szkoły w sprawie dziecka,  z urzędu o kolejnym problemie do rozwiązania. Czasami ktoś dzwoni, by cię namówić na kupno czegoś, czego nie potrzebujesz. Zdarza się, że słyszysz ostre słowo, nieczuły komentarz, nietaktowne uwagi albo co gorsza trzask w telefonie na drugim końcu linii. 

Zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza chorzy i cierpiący są grupą osób najwrażliwszych na doświadczenie współczucia, empatii oraz delikatności ze strony innych. A jakby się zachował Antoni? Od doktora Antoniego Marii nie spodziewalibyśmy się „nieuprzejmego” czy też szorstkiego traktowania.  Antoni Maria wie i czuje to głęboko w swoim sercu, jak traktować bliźniego. Jest on wrażliwy na ich uczucia i świadom również swoich uczuć.  

W tym miejscu należałoby zapytać o źródło mądrości                   i rozwagi jakie cechowały jego opinie, rady i przemyślenia w stosunku do osób lub też do sytuacji. Odpowiedź odnajdujemy we fragmencie zaczerpniętym z listu Antoniego do Karola Magni, w którym Antoni jawi nam się jako wierny i wytrwały słuchacz oraz sługa Ukrzyżowanego, w którym jest ukryta prawdziwa mądrość.  „Otrzymałem Twój list (…) i postanowiłem nań odpowiedzieć dopiero po długim trwaniu przed Krzyżem w Twoim imieniu, gdyż uważam za niezbędne, aby On mnie nauczył tego, czego później ja będę Ciebie uczył”.   

Wydaje się, iż malarka podsuwa nam odpowiedź przedstawiając Antoniego Marię z lekko otwartymi ustami, tak jakby jedyną drogą komunikacji z Jezusem  był  wyłącznie szept i to z dozą wielkiej delikatności. To właśnie ona  jest w Piśmie Świętym jedną z naczelnych charakterystyk „Sługi Pańskiego” wspomnianą przez proroka Izajasza 

(Cztery Pieśni Sługi Pańskiego, Iz 42,1-9; Iz 49,1-7; Iz 50,4-9(-11); Iz 52,13-53,12) wypełnione w osobie Jezusa.  

„Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. 

Wybrany mój, w którym mam upodobanie. 

(…) 

Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. 

Nie złamie trzciny nadłamanej, 

 nie zagasi knotka o nikłym płomyku”  (Iz 42,1-3). 

 

Zrozumiał to dobrze św. Antoni Maria, że również i on będzie musiał  przyjąć modus operandi  Jezusa – Sługi Pańskiego, par excellence, pełnym łagodności i pokoju. Bardzo trafnie wyjaśnia to żydowskie przysłowie „Brzmi głośno próżna beczka, a wiatr ją obali; pełna beczka stoi, mimo że milczy, jednakże się nie chwali”. Wielokrotnie głośne rozmowy, niekończące się pogawędki, krzyki, mogą oznaczać dokładnie tę próżną beczkę. A wiemy, że tę pustkę można wypełnić tylko obecnością Boga w nas. Właśnie w tej chwili św. Antoni Maria 

 

rozkoszuje się obecnością Jezusa. Nic dziwnego, że mówi do Niego szeptem. Być może Antoni Maria przypomniał sobie scenę z życia Eliasza, który rozpoznał Pana. W opisie tej sceny czytamy:  „Wtedy [Pan] rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!» A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze.  A po wichurze − trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu − szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty” (1 Krl 19,11-13). 

 

Podziel się z innymi:

Facebook
Twitter
LinkedIn