O piątym przykazaniu
S C H E M A T
Kazanie jest ucięte, kończy się na
pierwszym punkcie Części Dogmatycznej
Natura namiętności.
Same w sobie są dobre, ponieważ są przyrodzone i stworzone przez Boga.
Mogą mieć dobre skutki:
przykład Chrystusa i Świętych,
przykłady ze Starego Testamentu.
Mogą mieć złe skutki:
przykłady z Pisma;
gniew.
Podlegają wolnej woli człowieka, który
– może dokonać wyboru między dobrem a złem;
– może zamienić zło w dobro.
Pierwszy wniosek częściowy. [S-120]
IC. XC. +
O PIĄTYM PRZYKAZANIU
Natura namiętności
Najdrożsi;
Przyrodzone namiętności i skłonności takie jak smutek, radość, gniew, miłość etc. są powszechnie obecne w każdym człowieku, co pokazuje codzienne doświadczenie; a jako że przypisujemy naturze i uznajemy za przyrodzone to, co powszechnie widoczne w każdym pokoleniu stworzeń, złą wolą lub ignorancją wykazałby się ten, kto by owe namiętności i skłonności nazywał złymi i nikczemnymi, gdyż, jako przyrodzone, pochodzą one od Boga; a zatem takim twierdzeniem przypisywałby winę samemu Stwórcy i nikt, poza człowiekiem zuchwałym, nieznającym trwogi i nieokrzesanym, nie miałby czelności tak powiedzieć.
To, że samo Dobro miałoby chcieć zła, Otchłań Wiedzy miałaby czegoś nie wiedzieć, a Wszechmoc miałaby nie być wszechmocną, nie mieści się w pojęciu żadnej istoty, która posiada rozum i zdolność myślenia. [S-121]
Ojciec nie poda synowi kamienia zamiast chleba, nie poda mu węża zamiast ryby (Mt 7, 9 i nast.). Czyż Bóg, który stworzył niebo i wszechświat dla człowieka i stworzył samego człowieka na swój obraz i podobieństwo (Rdz 1, 27), aby miał udział w wiecznym błogosławieństwie, Bóg, który posłał swojego Syna, aby przyjąwszy postać sługi (Flp 2, 7) zbawił ludzi tego świata, a następnie wydał go na okrutną śmierć za człowieka (Rz 8, 32), czyż zaszczepiłby w ludziach zalążek zła, zniszczenia i śmierci? Nikt, poza szaleńcem, nie mógłby tak sądzić.
Nikt nie [uwierzyłby] również, że Ten, który ludzi naucza mądrości (Ps 93, 10) i niesie im światłość, sam mógłby pobłądzić i nie wiedzieć, jak doprowadzić swoje dzieło do doskonałości.
A może nie potrafi? Przecież potrafił wskrzeszać umarłych, otwierać oczy niewidomym i sprawiać, by na sam dźwięk Jego imienia poddawały Mu się i by zginały się kolana wszelkich istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (Flp 2, 10); i dlatego właśnie nie można uznać, że przyrodzone skłonności człowieka są złe. [S-122]
Co się zaś tyczy tego, co następuje po pierwszym odruchu, człowiek jest chwalony lub ganiony, w zależności od tego, czy skutki jego działania są dobre, czy złe. Był chwalony Chrystus, kiedy widząc matkę i wdowę z miasta zwanego Naim, która właśnie straciła jedynego syna, ulitował się nad nią i okazał głębokie wzruszenie (Łk 7, 13); i kiedy widząc płacz i ból swoich umiłowanych córek i nieszczęsnych sióstr Łazarza, Marii Magdaleny i Marty, zapłakał nad ich utrapieniem (J 11, 33). Zapłakał [S-123] również nad upadkiem Jerozolimy (Łk 19, 42). A czyż nie okazał litości tłumowi, aby ci, co trwają przy Nim, nie pomarli z głodu? (Mk 8, 2).
Któż miałby Go za to ganić? Nikt. Godna pochwały jest radość Zacheusza, który przyjął swego Odkupiciela, kiedy ten, po ludzku, poprosił o gościnę w jego domu (Łk 19, 5). A czyż ów ojciec, który przyjął pod swój dach syna marnotrawnego, nie powiedział: „Oportebat gaudere, ponieważ straciłem go, i znów odnalazłem, perierat et inventus est”? (Łk 15, 32).
Któż nie pochwala naszego Pana, gdy Ten, sporządziwszy bicz ze sznurków, przepędził owych uczonych w Piśmie i faryzeuszy? Ewangelista mówi: „Uczniowie jego przypomnieli sobie, że Prorok (Ps 68, 10) mówiąc o Chrystusie, napisał: gorliwość o Twój dom pochłania mnie i pożera” (J 2, 15). I któż nie chwali Świętego Sprawcy naszego zbawienia za to, że srogo zganił owych uczonych w Piśmie i faryzeuszy? (Mt 23, 13 i nast.). [S-124]
A zatem, najdroższy, bez trudu odnajdziesz niezliczenie wiele przykładów zachowań godnych pochwały, przyglądając się uczynkom Chrystusa i świętych, którzy, ulegając namiętnościom, czynili to ku czci i chwale Boga, człowieka oraz dla wspólnego lub własnego dobra.
Na pochwałę zasłużył Pinchas, który podczas wędrówki po pustyni, na widok tych, którzy dopuścili się niewierności, dokonał zemsty w imię Boga, zabijając odstępców (Lb 25, 8). Pochwalony został Mojżesz, który zabił Egipcjanina, ujrzawszy go bijącego jednego z synów Izraela (Wj 2, 12). Podobnie Saul, który usłyszawszy wieści o oblężeniu miasta Jabesz w Gileadzie, opanowany przez ducha Bożego wyciągnął miecz z pochwy i przerąbał wołu na pół, mówiąc: „Kto nie wyruszy za mną …” (1Sm 11, 7).
Czy było coś bardziej sławionego niż gniew Dawida, który wyszydzony przez synów Gery, i kiedy synowie Serui chcieli dokonać zemsty, zwrócił się w gniewie do owych ogarniętych furią synów Serui słowami: „Quid mihi et vobis, filii Sarviae, etc.? Si. etc., quanto magis filii Jemini, etc.?” (2 Sam 16, 10 i nast.). [S-125]
Wszystko, co się ukazało, najdroższy, w tych namiętnościach, może się również objawić w innych.
Czyż nie jest godny pożałowania smutek Judasza, z którego zrodziła się rozpacz (Mt 27, 3), albo smutek Kaina (Rdz 4, 13) i smutek tego świata, który – jak mówi Apostoł – powoduje śmierć? (2Kor 7, 10) Na surowy osąd zasługuje radość tych, o których Prorok mówi: „Laetantur cum male fecerint etc.” (Prz 2, 14), a także radość każdego, kto rzuca się w otchłań rozkoszy i zatraca w uciechach cielesnych oraz w miłości do dóbr doczesnych i ziemskich.
Albowiem pociechy duchowe, o które człowiek winien zabiegać z całą troską, należy przyjmować z umiarem z tej przyczyny, iż nie tylko mogą pchnąć człowieka ku wielu głupstwom, lecz przede wszystkim narazić na rzeczy ohydne. Jak mówi Mędrzec: „Cum consilio vinum bibe” (Syr 31, 32), to jest [S-126] duchowa radość. A w innym miejscu: „Zlizałeś miód – zjedz, ile trzeba, byś z przejedzenia nie zwracał” (Prz 25, 16).
Nie mówię tutaj, najdroższy, o tobie. Teraz mnie nie rozumiesz; innym razem zrozumiesz, co chciałem ci przekazać, więc ciesz się i raduj w Panu tak bardzo, jak tylko możesz (Flp 4, 4). Błogosławieni ci, którzy radują się w duchu i w sercu, i niech Bóg sprawi, abyś zakosztował kiedyś tej prawdziwej wewnętrznej radości. Amen. Niech da Bóg!
Pozostawiam pod Twą rozwagę, ile zła niesie ze sobą namiętność gniewu, a jest owego zła bardzo wiele. Niech ci tymczasem wystarczy, [to] że:
Cóż nadto? Odziera cię z powagi, nawet tej będącej owocem ogłady, zabiera przyrodzoną zdolność rozumowania, bowiem „człowiek porywczy nie słucha niczyjej rady”. Najkrócej: pozbawia cię wszelkich cnót i czyni niewolnikiem wszelkich wad, małym stateczkiem targanym porywami.
Widzisz zatem, najdroższy, jak wiele zła może wyrządzić gniew. I tego, co dostrzegłeś w owej namiętności, poszukaj teraz sam w swej żądzy doskonałości, miłości do rzeczy, pożądaniu ciała, pokusie łakomstwa, a na pewno pojmiesz, jakie zniszczenia mogą poczynić, jeśli źle nimi pokierujesz.
Spójrz zatem, najdroższy, namiętności te są z natury dobre, ale mogą być użyte zarówno do czynienia dobra, jak i zła, podobnie jak rzeczy materialne i wiedza, a skoro nie można złem nazwać mądrości i rzeczy materialnych, nie można również tak nazwać przyrodzonych skłonności.
Namiętności podlegają człowiekowi
Wszak tak wielka jest doskonałość wolnej woli przez łaskę Bożą, że człowiek może stać się i demonem, i bogiem, jak będzie chciał. Bóg powiedział przez [usta] proroka Dawida: „Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy – synami Najwyższego” (Ps 81, 6); i niezliczoną ilość razy nasi Święci byli nazywani i uważani za ucieleśnionych bogów, jak Paweł, kiedy strząsnął węża w ogień (DzA 28, 5-6); [jak] Judasz i Szymon, przez których obecność wyrocznie demonów nie potrafiły dać odpowiedzi; i tysiącom innych Świętych to się przydarzyło.
Gorszy od demona był Faraon i król Antioch, który czynił tak wiele zła (1Mch 6, 12), i jeszcze niezliczone rzesze innych mężów, jak Szymon Czarnoksiężnik (Dz 8, 9 i nast.), który był również antychrystem i pragnął wywyższać się ponad Boga, tyle było w nim złości i przewrotności! [S-129]
Szczęście i nieszczęście człowieka jest jego własnym dziełem, albowiem od niego zależy, czy pójdzie drogą dobra czy zła! To właśnie chciał przekazać wam Bóg, kiedy mówił, że jeśli odstąpi sprawiedliwy od sprawiedliwości swojej i stanie się zły, zostanie za to osądzony; i przeciwnie, gdy mówiąc o występnym [powiedział, że] jeśli odstąpi od swojego występku i będzie czynił dobro, otrzyma miłosierdzie i przebaczenie (Ez 33, 18-19). I kiedy Pismo mówi: „Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę” (Syr 15, 17); i „Bóg uczynił ludzi prawymi” (Koh 7, 30); i „zostawił ich własnej mocy rozstrzygania” (Syr 15, 14).
Zacytuję ci podobnie słowa Pisma, które mówi o tym, co Abraham rzekł do Lota: „Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja – w lewo” (Rdz 13, 8-9). Tym obrazem nie tylko pokazuje ci, że wybór między dobrem a złem należy do ciebie, ale jeszcze coś więcej. Cóż takiego, najdroższy? To, że w twojej mocy jest sprawić, by zło było dla ciebie korzystne i pożyteczne. [S-130]
Mówił ci o tym Paweł: „Omnia cooperantur in bonum his qui in propositum vocati sunt sancti” (Rz 8, 28). I wskazał on również, byś szedł przez życie środkiem drogi, i jak powiedział Mędrzec, nie zbaczał na lewo ani na prawo (Prz 4, 27); i rzekł jeszcze Paweł: „Idźcie, dzierżąc oręż sprawiedliwości et a dextris et a sinistris i, jak powiedział, per infamiam et bonam famam, ut seductores et veraces, ut cogniti et incogniti, etc.” (2 Kor 6, 7).
I, co więcej, z popełnionych grzechów i z nieuczynionego dobra człowiek czerpie głębokie poznanie swej nikczemności i nędzy, przez które czuje się niegodnym, by żyć, a jeszcze mniej, by czynić rzeczy miłe Bogu; z owego przekonania rodzi się najgłębsza pokora, o której, jak bardzo jest pożyteczna, dobrze wiedzą [ci], co mają w sobie tę cnotę.
Czy myślisz, że święty Antoni zabiegał o przychylność tego świata [S-131], on, który właśnie przez nią, gromadnie odwiedzany przez tłumy przyciągane aurą świętości, jaką wokół siebie roztaczał, uciekł wraz z garstką mnichów w odludne miejsce, gdzie osiągnął godny podziwu pożytek? Albo – przeciwnie – Paweł, pierwszy pustelnik, przez wrogość i nienawiść ludzką schronił się na pustyni, przez co ocalił i siebie, i wielu innych.
A kto by chciał dzisiaj rozważyć, na jakie sposoby dobro i zło mogą być użyteczne przyjaciołom Boga, dnia by na to nie starczyło, choćby i takich ‘dzisiaj’ była setka.
Wniosek
Wyciągnij zatem wniosek, najdroższy:
jakim trzeba być szaleńcem, by nie przyznać, że tkwią [one] w człowieku dla jego wielkiego pożytku i że walka z nimi i ich przezwyciężenie [S-132] jest wielkim triumfem, i na ostatek, że zostały nam dane przez Boga nie dla zła, które przynoszą człowiekowi, lecz dla jego największego dobra?
Na znak tego Bóg zostawił Izraelitom w ziemi obiecanej wrogów, których zawsze pokonywał i z którymi zawsze gotów był walczyć (Joz 23, 13), iżby przez to mogli poznać, czy przestrzegają Bożych przykazań. Podobnie postąpił Bóg z namiętnościami: dał je człowiekowi po to, ażeby je wykorzystał dla własnego pożytku. Jeśli zechce ich używać, by czynić zło, niech i tak będzie, sam sobie wyrządzi szkodę.
Czy chciałbyś, najdroższy, dowiedzieć się, dlaczego Bóg w swojej dobroci obdarzył ludzi namiętnościami i skłonnościami, które człowiek wykorzystuje w zły sposób? Posłuchaj, a opowiem.
(Kazanie urywa się. W rękopisie kolejne strony 34r – 39v są puste).
[S-133]