Bo „otwartymi oczami nie widzą” (Mt 13,13). Jezus, cytując słowa proroka Izajasza (zob. Iz 6,9) wyjaśnia uczniom, jak posługiwał się przypowieściami. Św. Antoni Maria, skonfrontowany z przypowieścią o ludzkim cierpieniu niewątpliwie patrzy, ale i widzi.
A w swoim chorym
bliźnim widzi cierpiącego Jezusa, Syna Człowieczego. Widzi w Nim ból i udrękę. Widzi, czego potrzeba, by kochać ludzkość. „O wielka dobroci! O nieoceniona miłości! Bóg staje się człowiekiem! A Dlaczego? Aby przyprowadzić do Boga, aby nauczyć go drogi i dać mu światło” (św. Antoni Maria Zaccaria, Kazanie 6).
Zbyt często „naszą odpowiedzią na miłość Bożą jest obojętność”. Św. Antoni Maria w wyraźnie intensywnym spojrzeniu wzywa nas: „Kochaj Boga ponad wszystkie rzeczy i wszystko inne ze względu na Niego” (św. Antoni Maria Zaccaria, Kazanie 3).
„«Co chcesz, żebym dla ciebie uczynił?» – zapytał go Jezus. Niewidomy powiedział: «Rabbi, chcę widzieć»” (Mk 10,51). Wzrok mężczyzny został całkowicie przywrócony. Jezus spełnia każde nasze pragnienie, aby zobaczyć, czy tylko prosimy Go z wiarą. Tak, to ta wiara sprawia, że widzimy nawet wtedy, gdy nasze fizyczne oczy są zamknięte w ciemności. To dzięki tej wierze „poznajemy” i rozumiemy ogromną ofiarę naszego Zbawiciela. Rzeczywiście, Bożej „duchowej działalności nie można zobaczyć inaczej, jak tylko oczami umysłu i ducha”, to znaczy oczami wiary
W jednym ze swoich kazań św. Antoni Maria nawołuje z wdzięcznością: „Dzięki Boże za to, żeś nas oślepił, abyśmy mogli lepiej widzieć!” Potwierdza to gotowość św. Antoniego Marii do uczynienia wszystkiego dla dobra innych. On wie, co to znaczy być niewidomym: „jeśli twoje oczy są ślepe i cudzołożne, czy możesz sobie wyobrazić, czym będzie reszta twojego ciała?”
I tak pisze: „Zapraszam, błagam i zmuszam nas w Chrystusie, i dla Chrystusa, abyście otworzyli oczy” i wpatrywali się „w Boga nieprzerwanie”, bo na tym właśnie polega „prawdziwe życie duchowe”.
Zwróćmy więc nasze oczy na Tego, który może sprawić, że zobaczymy nie tylko to, co jest widzialne i namacalne na ziemi i czego dotknąć mogą nasze ręce i to co mogą dojrzeć nasze oczy. A kiedy w końcu Mu się zawierzymy, On nam rzeknie: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17,1