Nie chcemy, aby żaden z naszych braci był odpowiedzialny pod karą grzechu śmiertelnego lub powszedniego, za przekroczenie jakiejkolwiek rzeczy o której mowa poniżej, z wyjątkiem tego, który przekroczyłby jeden z trzech ślubów lub przykazanie Boże, prawo naturalne lub kanoniczne. I nikt żadną karą niech nie będzie obciążony, oprócz tego, na którego zostanie nałożona.
Codziennie o świcie, będzie odmawiana Jutrznia, a następnie Prima. Po Tercie będzie odprawiana Msza św., po jej zakończeniu Seksta wraz z Noną w czasie zimowym, a w czasie letnim po obiedzie. Nieszpory i Kompleta wieczorem.
Wszystkie Godziny mają być recytowane powoli i dokładnie, bez śpiewu i bez organów, ale (w miarę możliwości) z głęboką pobożnością.
Nie będą odprawiane więcej niż dwie lub trzy Msze święte, oprócz Mszy św. wspólnotowej, na której ci, którzy otrzymali zgodę, mogą przyjąć komunię, choć czasami, w razie konieczności, mogą również ją przyjmować na jednej z innych Mszy św.
Niech każdy, zgodnie ze swoim usposobiem, przystępuje do komunii przynajmniej we wszystkie niedziele i święta nakazane. Również nie należy przekładać czasu spowiedzi na dłużej niż co tydzień, jednak może być ona częściej.
Powinien być tylko jeden dzwonek, mały, ale taki, by był słyszalny w całym domu; należy nim dzwonić na każdą godzinę modlitwy liturgicznej odmawianej rano, podobnie wieczorem. Za każdym razem będą dwa uderzenia dzwonka, z drugim trwającym tylko tak długo, jak to konieczne, aby ktoś wychodząc z najdalejszego miejsca domu, mógł przyjść na czas.
Nasze kaplice mają być skromne i ubogie, bez rzeźb, dywanów, jedwabnych zasłon, z dzwonnicą o niewielkich rozmiarach, która nie przewyższy dachu więcej niż o dwa metry. Mogą być obrazy, ale nie pokazujące artyzm lecz pobudzające do skruchy.
Żaden brat nie powinien przyjmować, od kogokolwiek, stypendium za Mszę św. lub pełnienie posługi, ale bez pieniędzy, wyłącznie z miłości do Boga, bracia powinni modlić się za zmarłych i za każdego, kto jest w potrzebie duchowej i doczesnej. Pod żadnym pozorem nie powinni przyjmować ofiar zobowiązujących do wyżej wymienionych posług, aby przez przypadek nie popaść w kupczenie, to bowiem jest krew Chrystusa.
Co więcej, jeśli w jakimś czasie lub naszym domu, miałyby miejsce cuda a z ich powodu zostałyby złożone ofiary, chcemy, aby w tym przypadku, każda korzyść i zysk, były w całkowitym władaniu osób świeckich do tego wybranych, które jednak nie mogą ich wydać na wykonanie rzeźb, obrazów, paramentów liturgicznych lub innych upiększeń dla nas niezwyczajnych, ale powinni je rozdzielić ubogim Chrystusa.
Cała liturgia godzin i Msze św. powinny być odprawiane zgodnie z obrządkiem rzymskim, dla dobra braci, a nie by sprzyjać lenistwu świeckich.
Nie należy uczestniczyć w Liturgii Kościoła u innych ani w ich procesjach, chyba że z nakazu przełożonych duchowych i doczesnych; w takim przypadku nie należy używać własnych paramentów liturgicznych lecz ich własnych.
Przełożony nie ma prawa, z jakiegokolwiek powodu, wiązania kogokolwiek pod karą ciężkiego grzechu, bez zgody swoich doradców; i to tylko w rzadkich przypadkach. Byłby to bardzo zły znak, gdyby musiano postapić w taki sposób. Byłoby, być może, mniejszym złem wydalenie z Zakonu tak postępujących niż nakazywanie im pod przykazaniem.
Posłuszeństwo musi być dobrowolne, a nie wymuszone; jak najszybciej człowiek powinien być gotowy i przygotowany na posłuszeństwo wobec woli przełożonego (nawet jeśli obawia się, że może nałożyć mu jakiś ciężar), niż czekać na nakaz pod posłuszeństwem.
Niech zostanie natychmiast wydalony z Zakonu, kto zostanie przyłapany, choćby jeden raz, na słowach, piśmie, gestach czy czynach, nie mówiąc już o rzeczach nieczystych, również kto celowo rozważał takie sprawy.
Nie tylko to: jeśli ktoś okaże się niechętny do wzrastania w cnocie czystości (unikając wszystkiego co jest z nią sprzeczne), a jego ciało i umysł — na ile to możliwe — nie przestawały być dręczone nieczystością, należy go bez wahania odesłać.
Należy jednak mieć na uwadze, aby w tej sprawie użyć roztropności, ponieważ nie należy wydalać kogoś, kto jest wystawiany na próbę przez diabła lub za Bożą zgodą.
Możecie być pewni, że będzie kuszony przez diabła lub za bożym przyzwoleniem, ten, kto, z własnej woli powstrzymuje swój język, unika lekkomyślności i bezczynności, praktykuje głęboką pokorę i – o ile może – radośnie pragnie prawdziwej jedności ciała i duszy. Ale u kogo nie będą widoczne takie znaki, należy obawiać się, że to jego umyślne zaniedbanie.
Nie mogą być przyjmowane z jakiegokolwiek powodu majętności, roczne dochody pieniężne, ubrania, to, co konieczne do utrzymania i inne rzeczy.
Co więcej: jeżeli zostałyby zapisane w testamencie podobne rzeczy, które bezpośrednio lub pośrednio, miałyby być naszym udziałem, nie mogą być sprzedawane w całości, ani nie może być akceptowany nawet najmniejszy zysk z nieruchomości lub ich przychodów, nawet jeśli zostały one dane dobrowolnie i od siebie; ale wszystko powinno być pozostawione ich spadkobiercom lub komukolwiek innemu.
Nasze domy niech będą tak ubogie, aby można je było naprawdę nazwać chatami wiejskimi, a nie domami. Niech będą pozbawine rzeźb i kolorów, z wyjątkiem bieli.
Dozwolone jest używanie, przeciwko zimnu i wilgoci, mat i przegród z desek, ale surowych, bez żadnych ornamentów i zbytecznych upiększeń.
Dozwolone jest posiadanie ogródu warzywnego, ale nie ziemi, łąk czy lasu.
W podobny sposób, jeśli jakieś osoby zamożne lub szlachetnie urodzone chciałby wybudować dla naszych braci domy i oratoria w sposób opisany, nigdy nie należy im na to pozwolić, ani też przyjąć; pozostawiając im ich bogactwo, niech darują te rzeczy komu chcą. Byłoby wstydem, posiadać domy, a jeszcze bardziej pałace!
Tylko jedna osoba powinna być odpowiedzialna za pieniądze, która to, jeżeli w ciągu miesiąca nie wydałaby ich wszystkich na potrzeby domu lub na jałmużnę, jeśli to zrobi pierwszy raz, powinna pościć o chlebie i wodzie przez trzy dni; jeśli popełni ten błąd po raz drugi ma być pozbawiona Komunii św. na cały rok, z wyjątkiem Wielkanocy; i powinna być oddzielona od reszty braci nie tylko we wszystkich obowiązkach i potrzebach wspólnoty, ale także będzie pozbawina rozmów i modlitw z braćmi, również, przez cały rok, raz w tygodniu, powinna pościć o chlebie i wodzie. Wreszcie, jeśli po raz trzeci popełni ten sam błąd, uznajcie ją za właściciela pieniędzy i wyrzućcie ze Zgromadzenia.
Nie jest dozwolone zaopatrywanie się w wino i to co służy utrzymaniu, na dłużej niż miesiąc; nie dłużej niż na dwa dni przed ich skończeniem, ktoś zatroszczy się o nowe zaopatrzenie.
Z powodu jakiejkolwiek konieczności, nikt nie może pożyczać pieniędzy lub innych rzeczy służących utrzymaniu, ani kupować czegokolwiek z terminem ważności, z wyjątkiem potrzeb chorego brata.
Dozwala się braciom chodzić od drzwi do drzwi, prosząc o jałmużnę, ale nie więcej niż potrzeba na przeżycie jednego dnia; i to po to, aby nauczyli się, że to jest właściwe dla ubóstwa, posiadać niewiele, jak jest właściwe naturze być zadowolonym z niewielu i małych rzeczy.
Każdy, rzeczy należące do domu – nie ze skąpstwa, ale jako już poświęcone Panu – zachowa i troszczy się o nie w ten sposób, że raczej uznałby za świetokradztwo, jeżeli z powodu swojego niedbalstwa, którąś z tych rzeczy – nawet najmniejszą – zniszczył, doprowadził do zepsucia, zmarnował lub zgubił.
W dawaniu i pożyczniu innym, bądźcie wielkoduszni i radośni (2 Kor. 9,7). Nie wdawajcie się z nikim w spory ani kłótnie z powodu czegokowiek, co dotyczy klasztoru; raczej przyznajcie im rację.
Meble domowe niech będą tak nieliczne i proste, aby były i wyglądały surowiej niż meble wiejskie.
Habity niech będą z wełny, ale nie o wysokiej czy średniej wartości, lecz niskiej, i takie, aby jeden mógł nosić habit drugiego.
Można używać skór, ale nie z dzikich zwierząt. Prześcieradła powinny być nie z lnu, ale z wełny, i pod żadnym pozorem, niech nikt nie używa bielizny lnianej.
Żywność i odzież będzie rozdzielana wszystkim jednakowo, w miarę możliwości, ich potrzeby zaspakajane, stosownie do możliwości.
Szczęśliwi będziemy, tak długo, jak nasz umysł będzie utwierdzony w pragnieniu ubóstwa, aby chcieć być takimi ubogimi, którym nie brakuje jakiejś rzeczy, ale którym brakuje nawet wielu rzeczy niezbędnych. I nawet gdyby zdarzyło się, że niektórzy skarżyliby się z powodu ubóstwa i chcieliby, aby posiadać więcej rzeczy, nie należy ich słuchać, a raczej uznacie ich za wrogów ubóstwa Chrystusa, który chciał aby mu brakowało prawie wszystkich koniecznych rzeczy.
Nie jest dozwolone w żadnym czasie, aby zdrowi bracia jedli mięso, z wyjątkiem następujących uroczystości: Bożego Narodzenia i dwóch następnych dni; Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego z dwoma następującymi dniami, Wniebowzięcia i Narodzenia Najświętszej Marii Panny, Narodzenia Jana Chrzciciela, Nawrócenia i Śmierci św. Pawła, dzień Wszystkich Świętych. W tych dniach, jak najszybciej, w celu uniknięcia pychy i dumy, dopuszcza się jedzenie mięsa: z tym, że powinno być podane gotowane z wody, tylko w jednym rodzaju i małej ilości.
W naszych domach nikt nie może przechowywać słodkiego i białego wina; ani przyjmować go od innych ludzi, z wyjątkiem być może dla chorych, którym lekarz przepisze je jako lekarstwo.
Niech nikt nie przyjmuje, z jakiegokolwiek powodu, prezentów z rzeczy, których nie używamy; a te, które używamy, nawet jeśli zostały przekazane konkretnym osobom, muszą być, w każdym przypadku, rozdzielone do użytku wspólnego.
I jeszcze: przy stole, niech nikt, w żaden sposób, nie odważa się dawać innym części rzeczy, które ma przed sobą, z wyjątkiem może tego, który siedzi obok, z prawej lub lewej strony.
Nikomu nie jest dozwolone, tam, gdzie mamy własne domy, jeść poza domem, chyba że zostanie przymuszony przez jakiegoś biskupa lub możnego pana, aby posilić się z nimi.
Post należy zachować od święta Wszystkich Świętych do Wielkanocy, a jeśli ktoś chce napić się wieczorem, otrzyma pozwolenie – i aby nie miał ściskania w żołądku – również trochę chleba, z wyjątkiem jednak Wielkiego Postu, Adwentu i wigilii świąt nakazanych: w takich okresach, zamiast chleba, będą im dozwolone owoce.
Przez resztę roku należy pościć w środy i piątki, chyba że w ciągu tygodnia będą przypadały wigilie świąt: w takim przypadku można pominąć post w środy, a szczególnie w lecie.
Należy unikać jedzenia, w każdym miejscu, czasie i wieku, czegokolwiek – bez względu na to, czy jest skromne i jak mała jest jego ilość – z tego powodu, że smakuje dobrze i pysznie, bo to jest obżarstwo: i możecie być pewni, że jeśli ktoś stanie się jego niewolnikiem, nigdy nie poczyni postępów na drodze Bożej; zawsze będzie poddany, nie tylko tym, ale wszystkim innym pożądaniom.
Dlatego, jeśli nie osiągnąłeś tego stopnia: a mianowicie nie lubować się jedzeniem, przynajmniej przestań jeść tylko dla przyjemności; zawsze pamiętając, że czasami pod pozorem konieczności ukryta jest trucizna zmysłowości.
Każdy, kto jest w stanie kontrolować obżarstwo, pokona pychę i bez wątpienia poczyni postępy.
Z powodu jedzenia i picia, powinniśmy uważać się za niegodnych rozmawiania z aniołami i wieloma świętymi ludźmi, na tym świecie; z tego samego powodu powinniśmy uznać, że jesteśmy jak zwierzęta, którym nie jest dane inne szczęście, jak tylko cielesna przyjemność.
Oprócz zwykłych posiłków wspólnych – obiadu i kolacji, i nie więcej niż te dwa, nikt, nie może jeść przekąsek, jednorazowo lub przez jakiś czas, tak prostych jak i wykwintnych; niech bracia ich nie jedzą, z wyjątkiem chorych, którzy mają osłabiony apetyt: wszystko to, aby powstrzymać obżarstwo i pozwalać sobie tylko na to, co jest konieczne.
Nie należy przygotowywać więcej żywności niż potrzeba na dany dzień.
Bracia mogą, zgodnie z porą roku, używać masła, sera, wszelkiego rodzaju tłuszczu, oliwy, jaj i małych ryb.
Troszczcie się i pilnie dbajcie o chorych, a w tym niech Przełożony unika zaniedbań: a będąc obecnym i zdrowym, jest zobowiązany osobiście odwiedzać codziennie tych, którzy leżą w łóżku i, najlepiej jak potrafi, pocieszać słowami i czynami.
Służcie im w dzień i noc, w zależności od potrzeb choroby.
Chorzy mogą jeść mięso tylko wtedy, gdy nie jest powodem przyjemności, i gdy inne pożywienie im nie odpowiada, to znaczy, nie odżywia ich odpowiednio. Kiedy jednak odzyskują apetyt i zaczną jeść normalnie, należy przestać w ogóle podawać im mięso.
Niemniej jednak, jeśli ktoś jest chory, ale nadal ma dość dobry apetyt i żołądek, tak, że może odżywiać się bez szkody dla organizmu o własnych siłach lub z pomocą leków przepisanych przez lekarza, nie powinien jeść mięsa.
Nasi bracia mają spać na słomianych lub wełnianych materacach: jednak chorzy, gdy ich choroba tego wymaga, mogą używać pościeli wykonanej z wełny lub lnu, o ile są one proste.
Można korzystać z łaźni publicznych, ale mają to zapewnić nie krewni i przyjaciele, ale sami bracia.
Jeśli jednak ktoś, ze względu na słabe zdrowie, nie jest w stanie przestrzegać wyżej wymienionych zasad, niech przynajmniej, po pierwsze, powstrzyma się od rzeczy, które z pewnością może kontrolować, jak: od narzekania, od gniewu i dumy, od pogardy i tym podobnych rzeczy, które nie wymagają siły fizycznej; po drugie, może praktykować rzeczy, które nie wymagają tężyzny ciała, jak: bycie pokornym, współczującym, medytowanie, nauczanie i tym podobne rzeczy, które nie wymagają wielu sił fizycznych.
Bracia wysłani w podróż przez przełożonych, mogą poza naszymi domami, jeść wszelkiego rodzaju pożywienie, zachowując jednak przepisy okresów liturgicznych i nie jedząc więcej niż dwa posiłki dziennie.
Niech nikt się nie oszukuje siebie samego mówiąc, że nie może iść piechotą; ale jeśli naprawdę nie może, nie powinien dosiadać rumaka lub muła, lecz inne odpowiednie do tego celu zwierzę.
Nasi bracia nie mogą z żadnego powodu nosić trzewików ani rękawiczek; ale w naszych i innych domach, mają nosić kapcie.
Po przybyciu do miejsca przeznaczenia mają nawiedzić nasz kościół lub kościół parafialny, aby podziękować Bogu.
Przed wyruszeniem w podróż, mają wyrecytować Benedictus z antyfoną i modlitwą za podróżnych. Bracia, podczas podróży lub gdziekolwiek, trzymajcie się z dala od roztargnienia i ciekawości, wiedząc, że diabeł zwykle zwycięża roztargnionych.
W podróż należy udawać się po dwóch lub trzech, aby móc wspierać się nawzajem tak w duchowych jak i materialnych potrzebach. W tym celu musicie prosić o towarzyszy, a nie wybierać ich sami, abyście nie wstydzili się lub z jakiegokolwiek powodu obawiali się oskarżyć towarzysza o popełnienie błędów.
Nie jest dozwolone wychodzenie z domu z błahych powodów, lub (jak to się mówi) tylko na spacer, ale wyłącznie z powodu pilnej konieczności.
Każdy, w domu lub poza nim, powinien starać się być skupionym w sobie i w celi swojego serca i starać się nie wychodzić stamtąd.
Przyjmujcie przybyszów z otwartością serca i radością, pochodzących tak z naszego Zgromadzenia, jak i innych. Traktujcie ich wszystkich tak, jak by byli współbraćmi. W czasie kiedy, zgodnie z naszymi Konstytucjami, pościmy, w czasie kolacji możecie przygotować i podać przybyszom to, czego potrzebują, ale zawsze zgodnie z ubóstwem i naszymi zwyczajami.
Jeśli jednak nie będą z tego zadowoleni narzekając lub chcąc przynieść do domu swoje pożywienie, w żadnym przypadku nie należy im na to pozwolić, jedynie gdyby byli chorzy: mimi zaopiekujcie się dobrze tak, jak naszymi chorymi. Jeżeli jednak nie byliby zadowoleni z takiej gościny, odprawcie ich z dobrocią, ponieważ nie możemy pozwolić aby zmieniali nasze domy w gospody, szczególnie, że otrzymali to co konieczne.
Co więcej, bądźcie przekonani i zachowajcie w sercu, że troszczyć się ponad wcześniej wspomnianą konieczność względem przybyszów to oddawanie się obżarstwu: wadzie, której nieuchronnie towarzyszy wiele innych rzeczy, do których mamy wstręt i obrzydzenie, zarówno w innych, jak i w nas samych.
Nie dozwala się braciom czytać pism heretyków i schizmatyków, również zabrania się studiować tak zwanej sztuki wyzwolonej i jakiejkolwiek pustej, bezużytecznej i gołosłownej poezji i filozofii.
Bracia mają studiować Pismo Święte i poznawać tak dogłębnie, aby je pojąć i zrozumieć tak, by odkryć ukryte treści, zwłaszcza te, które służą wzrastaniu w dobrych obyczajach.
Oprócz Pisma Świętego mogą czytać każdego pisarza, zatwierdzonego przez Kościół i pisma Ojców Kościoła, pod warunkiem, że nie są przeciwne naukami Pisma Świętego i Doktorów Kościoła.
W szczególny sposób niech mają upodobanie w czytaniu tych pism, które mówią i uczą o dobrych obyczajach, doskonałości życia chrześcijańskiego, prawdziwym naśladowaniu Chrystusa, jak na przykład (zgodnie z tym, co pisze św. Benedykt w swojej Regule): Rozmowy z Ojcami Jana Cassiana, opisy życia Świętych Ojców, zwłaszcza te napisane przez św. Hieronima, Jana Klimacha, Opata Izaaka z Syrii, Zwierciadło doskonałości, Zwierciadło krzyża, błogosławionego Bartłomieja (z Bragancy) z zakonu Dominikanów, św Bonawentury, Listy i dialogi św. Katarzyny ze Sieny, pisma naszego ojca Fra Battisty z Cremony i inne tego rodzaju pisma, które, jeśli są dobrze rozumiane i wcielane w życie, mogą prowadzić nas do doskonałości.
Wiedzcie wszyscy, że lepiej jest czytać niewiele, ale przyswajać to dobrze, niż spieszyć się w poznawaniu wielu rzeczy i autorów, ponieważ jest to bardziej zaspakajanie ciekawości niż uczenie się.
Dlatego namawiamy i chcemy, aby każdy (o ile będzie mógł) oddawał się i uczył nabywania przede wszystkim tego, co może nauczyć go obcowanie z książkami (nawet jeśli nie zrozumie sensu słownego), niż zdobywanie powierzchownej wiedzy w książkach innych; a to uczynicie poprzez prawdziwe naśladowanie Jezusa Ukrzyżowanego, całkowite zwycięstwo nad sobą, poskramianie własnych namiętności. W ten sposób nabędziecie taką wiedzę, że będziecie mogli przekonać filozofów, że rozum i odpowiednia zdolność człowieka (nawet bez pomocy książek innych), pisze książki.
Przy stole czytajcie niektóre z wyżej wymienionych książek, a w zależności od czasu, możecie czytać i przedstawiać braciom jakąś książkę, mówiącą praktycznie o zwyczajach, jak również o prawie kanonizanym.
Nikt, duchowny czy świecki brat, nie może uchylać się od obecności na duchowym spotkaniu, które ma być odbywane codziennie przez co najmniej godzinę; podczas którego, wszyscy zgromadzeni, będą naradzać się, jak wyplenić korzenie wad, aby w ten sposób zdobyć prawdziwe i konkretne – a nie wyimaginowane – cnoty, przy pomocy Opatrzności Bożej i aniołów, nad zasadzkami diabła, nad doskonałością życia oraz nad szczytem cnót.
Będziecie również naradzać się nad:
przyczynami i okazjami, które powodują upadek dobrych nawyków i rodzenie się złych;
oznakami, które poprzedzają upadek i rodzenie się obyczajów dobrych i złych;
dobrami, które rodzą dobre skłonności, oraz jakie zło może przez przypadek, narodzić się z nich;
jakie zło jest powodem złych skłonności i jakie dobra do nich prowadzą;
jakie są przyczyny duchowego zapału lub letniości, jakie są ich cechy i szczyty;
jakie są przyczyny skruchy i jałowości umysłu, jego rozproszeń i stałości.
Stosując tę metodę, będziecie w stanie i jesteście zobowiązani omawiać wiele spraw, staranne je określając i definiując, ponieważ w nich odnajdziecie wielki pożytek.
Niekiedy, w czasie spotkań duchowych możecie (gdy zajdzie taka potrzeba), podjąć refleksję nad rozwojem chrześcijaństwa, szczególnie obyczajów i tego wszystkiego, co dotyczy chwały Chrystusa.
W naszych spotkaniach duchowych zdecydowanie unikajcie wszelkiego rodzaju subtelnych dyskusji ani nie zajmujcie się obyczajami w ogólnikach, ale w szczegółach; nie dyskutujcie o nich w sposób akademicki, jak na Uniwersytecie Paryskim, to jest, abstrakcyjnie, ale zgodnie z metodą retoryczną i przekonującą Ojców Kościoła, unikając wyrafinowania powierzchowności w słowach.
Nie kłóćcie się z żadnego powodu; a jeżeli uznacie za stosowne, wysłuchajcie zdania nieuczonych i prostych, którzy mają niewiele do powiedzenia lub czynią to nieumiejętnie, mając na uwadze, że nie powinniśmy wyśmiewać się z nich, lecz mieć dla nich wyrozumiałość, pamiętając i uznając siebie za takich, ponieważ to, co mamy, nie jest nasze.
Wszystko co zostanie przyjęte i zdecydowane przez starszych, nie tyle ze względu na ich wiek, ile ze względu na ich godne pochwały życie, zapisujcie w specjalnej księdze.
Jeśli uznacie za wskazane, odbędziecie spotkanie duchowe na ten sam temat dwa lub więcej razy, dopóki nie zostanie dobrze zrozumiany.
Po upływie pewnego czasu (jeśli uznacie to za przydatne) możecie ponownie przeczytać to, co zostało wcześniej zapisane i według potrzeby coś dodać.
Zapamiętajcie dobrze, bracia, że wszystko będzie ulegać zniszczeniu, jeżeli zaniechacie tego świętego spotkania duchowego; ale jeśli z miłością i zapałem – a nie tylko z przyzwyczajenia – będziecie to czynić, wszystkie sprawy potoczą się dobrze.
Rozmyślanie jest do tego stopnia konieczne aby móc czynić postępy w życiu duchowym, że możecie, każdy z was, stwierdzić z pewnością, że kto się mu nie poświęci i w nim nie rozsmakuje, ten – mówię – nieuchronnie nie będzie czynił postępów w życiu duchowym bez względu na to, ile psalmów i innych modlitw wyrecytuje przez cały dzień.
Musicie wiedzieć, bracia, że rozmyślanie jest pokarmem tych, którzy postępują na drodze życia duchowego; dlatego, jeśli się nim nie karmicie, nieuchronnie poczujecie brak sił.
Sama modlitwa ustna, zwłaszcza jeśli nie prowadzi do rozmyślania lub z niego nie czerpie, jest tylko zewnętrznym zadowoleniem i fałszowaniem prawdziwej modlitwy i prawdziwego pokarmu duchowego.
Możecie to zrozumieć, obserwując, że zaniedbując rozmyślanie, pozostajecie tacy, jacy byliście wcześniej, a mianowicie powierzchowni w rozmowie, opieszali w działaniu i niedoskonali we wszystkim.
Modlitwa
Niech wszyscy dokładają starań – by nawet z zamkniętymi ustami – modlić się do Boga i duchowo przedstawiać Mu swoje myśli jak przyjaciel przyjacielowi.
Zwróćcie uwagę, że modlitwa zewnętrzna to znaczy ustna, jest praktykowana, abyśmy, zainspirowani jej smakiem i sensem, mogli w końcu, zacząć uczyć się modlitwy wewnętrznej.
Prośba
W modlitwie proście Boga w waszych potrzebach i o to, w czym chcielibyście obfitować; o to, co Bóg uważa za najbardziej pożyteczne dla waszych drogich przyjaciół i dla Kościoła powszechnego.
Błagania
Abyście zostali szybciej wysłuchani, odwołajcie się do drogocennej Krwi Chrystusa i zasług wszystkich świętych; do miłości, jaką Bóg ma do rodzaju ludzkiego.
Dziękczynienie
Czyniąc to, wreszcie będziecie mogli osiągnąć ten stan modlitwy, który ma swoje źródło w rozważaniu, pobożności i doświadczeniu. Jest to stan, który polega na nieustannym dziękczynieniu Bogu.
Kiedy to osiągniecie, poznacie, że zostaliście wysłuchani jeszcze przed modlitwą; że otrzymaliście więcej niż to, o co prosiliście; że wasze modlitwy są zawsze wysłuchane.
Z pewnością, bracia, byłoby powodem wielkiego zdziwienia, gdyby był wśród was ktoś, kto powiedziałby: „Nie umiem rozmyślać”.
Chcecie pouczenia? Powstrzymajcie wasz język od zbędnych rozmów, a nawet od niezbędnych, a w ten sposób zaczniecie rozmawiać z Bogiem, i powiecie to, co powiedzielibyście waszemu przyjacielowi.
A może ktoś z was powie: „Nie znajduję żadnego upodobania zasadach mojego rozmyślania”.
Odpowiem ci: próbuj wzbudzić w twym umyśle myśli budzące boleść, jak na przykład, myśli o męce i śmierci Chrystusa, cierpieniach Maryi lub o innych podobnych rzeczach.
Jeżeli nawet w ten sposób nie uda ci się trwać w podobnych, budzących boleść myślach, bądź spokojny i nie myśl o modlitwie jako o wyłącznym porywie duszy, ponieważ, prędzej czy później, otrzymasz to, czego pragniesz, pod warunkiem, że będziesz trwał w pokorze, uznając się za niegodnego takiego stanu.
Możecie powiedzieć: „Chcielibyśmy otrzymać to, o co prosiliśmy.”
Odpowiem wam: Wierzcie, że nie tylko to otrzymacie ale jeszcze większe rzeczy. I nigdy nie przestawajcie prosić, ponieważ nie uzyska tego, czego chce, ten, kto przestanie się modlić.
Ponadto, chcecie zostać wysłuchani? Utożsamiajcie się z waszymi modlitwami. Na przykład:
– chcecie skruchy? Nie ulegajcie rozproszeniom.
– chcecie pokory? Chętnie przyjmujcie poniżenia, miejcie upodobanie w byciu wyśmiewanym i radujcie się z małych rzeczy.
– chcecie cierpliwości? Pragnijcie ucisków i cierpienia, ponieważ nie ma cierpliwości bez ucisków i cierpienia.
Zapytacie: „Jaki powinien być przedmiot medytacji?” Odpowiem wam:
– godna podziwu różnorodność rzeczy stworzonych
– ich różnorodne piękno
– niezgłębiona Opatrzność Boża
– słodka Męka Chrystusa
– nieskończona wielość innych rzeczy, których nie braknie umysłom, chcącym się ćwiczyć.
Zwróćcie uwagę, bracia: jeśli chcecie z łatwością medytować, czytajcie pobożne rzeczy, myślcie o nich a umysły wasze niech lubują się w ciągłym przemyśliwaniu nad jakąś dobrą rzeczą.
Ostatecznie, jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego nie jesteście w stanie dźwigać ciężaru życia zakonnego bez wspomnianej modlitwy i duchowego pożywienia umysłu, spójrzcie ile brakuje i jak napełniają się wadami ci, którzy zaniedbują medytację.
Dlatego chcemy i ustalamy, że co najmniej dwie godziny, między ranem a nocą, poświęcimy medytacji, nie angażując się w tym czasie w inne działania. Prosimy was, abyście po medytacji, jedząc czy robiąc inne rzeczy, mieli zawsze umysł wzniesiony ku Bogu (1 Kor. 10,31), czyniąc wewnętrznie jakąś dobrą rzecz.
Być może zapytacie: “W jaki sposób umysł i w tym samym czasie ręka, mogą robić różne rzeczy?”
Odpowiem wam: Chcecie to zrozumieć? Nie mówię: „zrozumcie”, ale „dotknijcie waszymi rękami”: że – kiedy jeszcze byliście na świecie – nawet jedząc to znaczy używając rąk, wasz umysł czasem myślał o jakimś pożytku, lub przyjacielu, lub jak się zemścić, lub o czymś innym. Cóż, nic innego wam nie pozostaje, jak z zaangażowaniem, czynić to, co zwykliście czynić innym razem, kierując się złym przyzwyczajeniem lub zaniedbaniem.