Związali Jezusowi ręce, te które wcześniej dotykały trędowatych (Mt 8,3; Łk 5,13), chorych (Mt 14,36; Mt 9,18-
26; Mk 5,30), opętanych (Łk 8,26-34) i umarłych (J 12,7), teraz one są związane sznurem jedna z drugą. Ból płynie w Jego żyłach, aż do rąk (…). A Jezus składa swoje ręce i zachowuje je w całkowitym bezruchu, by nie stawiać oporu i bezgranicznie poddać się woli swojego Ojca niebieskiego: „W moje ręce przyjmuję wszystko, czego zapragnie mój Ojciec” (por. J 6,38).
„Jeżeli prawica twoja skłania cię do grzechu, odetnij ją i wyrzuć. Lepiej jest ci stracić jedną część ciała, niż całe twoje ciało iść do piekła” (Mt 5,30). W rzeczywistości ręka może zrobić wiele złych rzeczy, ale także i dobrych. W życiu codziennym można usłyszeć o zdarzeniach gdy rodzic podnosi rękę, by ukarać swoje dziecko lub mu pogrozić. W innym miejscu widzimy człowieka, który podnosi rękę przeciwko drugiemu. Ale może też być źródłem błogosławieństwa – jak wtedy, gdy ksiądz błogosławi nas znakiem krzyża św. lub gdy wyciągamy rękę do potrzebujących, lub gdy rodzic przytula do serca zalęknione dziecko.
A Jezusowe ręce, co czynią? Jezus zaś nie podnosi swoich dłoni, aby uderzyć drugiego człowieka, lecz, aby go pobłogosławić lub też aby człowiek mógł odczuć ich dotknięcie dobroci i ludzkiej delikatności. Jednakże Jezus pozwolił, aby jego ręce zostały związane…, a później przybite gwoździami na krzyżu. Tak, pozwala skrępować swoje ręce, abyśmy my mogli być wolni!
W tych momentach Jezus ukazuje nam niepojęty cud objawienia się Bożej obecności, we wszystkim co czynił, a nade wszystko w swoich cierpieniach! Bóg stworzył nas „wolnymi”, wolni do dokonywania „moralnych wyborów, włączając w to przyjęcie lub odrzucenie Bożej łaski”. Jezus to szanuje. Nie chcąc narzucać się naszej wolności, pozwala się związać, aby nasze wybory były wolne.
Św. Antoni Maria w swoich pismach kilkakrotnie wspomina o obecności ręki Bożej Opatrzności w naszym życiu: „Wszystko jest bezpieczne, dopóki Bóg wyciąga ręce” (Kazanie III); „Nie powinniśmy zbytnio zawracać sobie głowy tym, co się dzieje, ponieważ z Bogiem wszystko jest możliwe – niezaprzeczalna prawda, której prawie dotykamy własnymi rękami” (List IV); „Czy nie widzisz, że On sam otworzył ci drzwi własnymi rękami?” (List VI), tak jakby chciał nam powiedzieć, że cokolwiek byśmy czynili lub gdziekolwiek byśmy byli, zawsze, ale to zawsze i nieprzerwanie znajdujemy się w rękach Bożej Opatrzności.
„Nie pomniejszajcie powołania, które zostało Wam dane (Por.
Ef 4,1). Jeśli tego bardzo pragniecie, będziecie i prawdziwymi dziećmi naszego świętego Ojca i wielkich świętych, a Chrystus rozpostrze nad wami swoje dłonie” (List VI).