Pozwól, że na wstępie przedstawię meksykańską malarkę Marię Magdalenę Butchart, autorkę obrazu św. Antoniego Marii Zaccarii. „Po raz pierwszy spotkałem ją w San Diego − pisze o. Robert − w Kalifornii, miasta położonego nieopodal Tijuany, rodzinnego miasta malarki. To wówczas, podczas naszego spotkania, poprosiłem Marię o projekt obrazu przedstawiającego świętego Antoniego jako współcześnie żyjącego i pracującego lekarza”.
Bezsprzecznie trzeba stwierdzić, że nie jest to łatwe wyzwanie dla artysty, który ma zachować nieprzemijający charakter świętego, a jednocześnie przedstawić go w sposób aktualny, tak, aby przemawiał on do serca współczesnego odbiorcy. Ku mojej wielkiej radości, Maria po dłuższej chwili zdecydowała się podjąć to wyzwanie. I tak, po upływie kilku miesięcy pracy nad obrazem nadszedł czas odsłony ukończonego dzieła − zamysłu malarskiej wyobraźni Marii.
I oto ukazała się postać Antoniego Marii Zaccarii jako doktora w gabinecie lekarskim w momencie badania pacjenta, które czynił z wielką delikatnością i troską. Osoba pacjenta promienieje światłem, oświecając w nim Chrystusa, jak wskazują Jego słowa: „Zaprawdę, powiadam wam: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili»” (Mt 25,40).
Z całą pewnością św. Antoni Maria rozmyślał nad Chrystusowym stwierdzeniem, albowiem później napisał w swoim kazaniu:
„Uwierz, że miłość bliźniego wpływa na miłość Bożą, jak i ją objawia”. „Czy chcesz kochać Boga i być Mu drogim, i być Jego dobrym dzieckiem? Kochaj bliźniego, uczyń bliźniego swym kompasem; postanów czynić dobro bliźniemu i nigdy go nie obrażaj” (Kazanie IV).
Prawdą jest, że św. Antoni Maria poświęcił całe swoje kazanie o znaczeniu miłowania „bliźniego” − bliźniego, którego Chrystus nazywa „moim bratem, [moją siostrą]”. „Jedna i ta sama rzecz − miłość bliźniego − pomaga ci coraz bardziej zdobywać, rozszerzać i powiększać [twoją miłość do Boga] i ją objawiać, gdy ona jest obecna”. Święty Antoni postanowił zakończyć to kazanie zdecydowanym stwierdzeniem: „Dlatego chcę zdobyć tę miłość”.
Antoni jako czujny obserwator swoich czasów dostrzega ciężką sytuację ludzi, nękanych częstymi epidemiami dżumy i zarazy, odczuwa głęboką potrzebę niesienia pomocy swojemu „bliźniemu”, a zwłaszcza naznaczonemu krzyżem cierpienia w chorobie. Tak też, pozostając posłuszny wewnętrznemu wezwaniu, podejmuje studia medyczne w Padwie, gdzie uzyskuje dyplom.
Jednakże, podczas swojej posługi lekarskiej zaczyna dostrzegać znacznie głębsze przyczyny ludzkiej choroby niż tylko schorzenia ciała, ale dotykające sfery duchowej, wewnętrznej człowieka. Antoni Maria stwierdza, że „człowiek wewnętrzny potrzebuje pokarmu duchowego nie mniej niż człowiek zewnętrzny pokarmu naturalnego” (Konstytucje rozdz. XII) gdyż „nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4). W tym Antoni Maria odkrywa sprawę esencjonalną dla siebie, sprawę znacznie głębszą, bardziej potrzebną osobie, potrzebę większej troski o duchowe niż fizyczne zdrowie bliźniego i wówczas odkrywa w sobie powołanie kapłańskie. „Postanowiłem poświęcić się trosce o duchowe dobro bliźniego”.
Znajomość medycyny dała mu znaczące dopełnienie w niesieniu posługi kapłańskiej. Świadom lekarstwa niezbędnego do leczenia choroby duszy, potrafił radzić sobie z „chorobą” swoich czasów, tj. z postępującą dekadencją życia duchowego i zanikającym zapałem życia chrześcijańskiego − letniością. Uważał ją za „najbardziej zgubnego i największego wroga”, z którym należy walczyć. I tak czynił. Walczył z nią nie tylko z największą lekarską czułością, ale i z siłą wiary ucznia Chrystusa. Uzdrawiał i reformował ludzi, zachęcając ich do „powrotu do Boga”.
Wezwanie św. Antoniego Marii nic nie straciło na swej aktualności. „Poświęć swój czas, pomagając bliźniemu”. Albowiem „drogą do miłowania Boga jest miłowanie bliźniego”. Rzeczywiście, „Bóg uczynił twego bliźniego drogą do Jego Królewskiej Mości”.
Św. Antoni Maria był lekarzem i niestrudzonym odnowicielem życia chrześcijańskiego XVI wieku, gorliwie opiekował się „bliźnim”, którego określał mianem „brata” Chrystusa. To pochłonęło jego życie i zdrowie, bowiem zmarł w młodym wieku, żyjąc ewangeliczną prawdą: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Obraz ujawnia nam tę prawdę, ale jednocześnie jawi się jako zaproszenie samego św. Antoniego Marii: „poświęćcie się opiece nad… [swoim] bliźnim” – samym Jezusem Chrystusem.
W odkryciu tej prawdy prowadzić nas będzie dwanaście medytacji wybranych części obrazu: delikatny dotyk, delikatny szept, oczy wiary, ławka, szaty Jezusa, Jezus modli się, świadectwo prawdy, ręce niewidocznie związane, pochylona sylwetka Jezusa, Krucyfiks, bliższe wzgląd i światło Zmartwychwstałego Chrystusa.